poniedziałek, 2 grudnia 2013

Rozdział 2 .

ROZDZIAŁ 2.
 
 
*Oczami Acaci*
 
 
 
Właśnie  wracam ze szkoły. Ten dzień w szkole był straszny: Musiałam iść do dyrka na pierwszej lekcji udzielać jakiemuś dzieciakowi " korków" z polaka . Zeszło mi to aż wszystkie moje lekcje i musiałam  zostać w kozie odrobić zaległości ,a jak wracałam to chłopak z mojej klasy postawił mi haka i się wywaliłam trzymając otwartą butelkę wody. Jestem już w domu  i mam nadzieję ,że moja mama już wróciła z pracy ,bo jestem bardzo głodna,ale gdy weszłam do domu zobaczyłam ,ze stoją jakieś kartony i torby przy drzwiach ,o które prawie co się nie wywaliłam ( znowu).
 
- MAMO ! WYTŁUMACZ MI CO ROBIĄ TE KARTONY PRZY DRZWIACH !-krzyknęłam ,ponieważ wiedziałam ,że moja mama jest w domu ,ale nie widziałam jej .
- O hej Aca ! DLACZEGO TAK KRZYCZYSZ ?
-No ,bo nie mam pojęcia co robią te kartony po drzwiami co ? - i w tym momencie tato wyszedł z salonu z kubkiem herbaty.
-Kochanie musimy ci coś powiedzieć.
-No słucham ?
-Bo wyprowadzamy się . A to dla tego,że mama jest w ciąży i dostałem pracę w...
-CO ?! MAMO ! JAK ? CO NIE ! GDZIE SIĘ WYPROWADZAMY ? DO POLSKI ? JA NIE MAM OCHOTY TAM WRACAĆ !
-Ale skarbie...będzie fajnie zobaczysz a my się budujemy ,ale w Londynie a jak urodzę to będziesz mi pomagać . Pamiętasz jak mi mówiłaś ,ze marzysz mieć rodzeństwo ?
-ALE TO BYŁO JAK MIAŁAM 9 LAT ! NIE BĘDĘ OPIEKOWAŁA SIĘ JAKIMŚ BACHOREM ! JA CHCE SKOŃCZYĆ SZKOŁĘ  I ZAJĄĆ SIĘ WŁASNYM ŻYCIEM  !-i w tym momencie  wybiegłam z domu i poszłam do parku. Ja nie chce mieć rodzeństwa ,ale może trochę za ostro zareagowałam ?Chyba muszę ich przeprosić pewnie martwią się o mnie .
 
*w domu*
 
- Mamo ! Tato ! Gdzie jesteście ? HEJ ! - weszłam do salonu i zobaczyłam kartkę leżącą na stoliku , Podniosłam ją i zobaczyłam :
 
" Córeczko pojechałam z tatą na zakupy . Mam nadzieję,że jak wrócimy to będziesz już spakowana.
Mama & Tata xx''
 
Taa no i super nie dość ,że jestem sama  w domu to jeszcze muszę się pakować do jakiegoś nowego domu JUHU . I co miałam robić ? Poszłam do swojego pokoju wzięłam torbę i zaczęłam się pakować . Jak już spakowałam wszystkie swoje rzeczy poszłam do łazienki wziąć swoje kosmetyki i wziąć prysznic . Przebrałam się w to :   
 
 
 
 
 
i zrobiłam sobie sobie odrobinkę mocniejszy makijaż dotychczas :
 
 
 
 
 
i uczesałam sobie wysokiego luźnego koka :
 

I przyjechali moi rodzice. Przyszli ,zabrali rzeczy ,spojrzeli jeszcze raz na dom i i co ? Wyszliśmy z domu ,w którym spędzaliśmy wszyscy razem najlepsze wspólne chwile w życiu.  RAZ NA ZAWSZE opuściliśmy ten dom .

*5 godzin później *

Nadal niestety jedziemy do tego nowego domu .  Już dojechaliśmy i stoimy  pod  domem ,ale nie wchodzimy do niego już z 5 minut . O co chodzi ? Czyżby czegoś zapomnieli ? Dopiero byłoby zabawnie.Nagle mama zaczęła :

- Acacia słuchaj . Wiem ,że nie mogłaś nigdy znaleźć swoich znajomych przyjaciół .
-I?
-I to ,że z mamą z tego powodu postanowiliśmy się wyprowadzić i z tego powodu ,że mama jest w ciąży ....
-Ale wy nas serio myślicie ,że mi tylko cały czas o to chodzi ?! Nie nie chodzi mi tylko o to ! Codzi mi o to ,że mama jest w ciąży . Na pewno będę jej pomagać ,ale jak my sobie poradzimy ?  Ty pracujesz mama pracuje ja kończe szkołę i pewnie na studia pojadę a ,a z dzieckiem co ?
-Mama nie będzie pracować . Ja tylko przecież damy sobie radę . Zarabiam miesięcznie 1 mln dolarów . Jesteśmy bogaci i nie ma powodów do zmartwień . I z mamą mamy dla ciebie prezent . Wiemy ,że zawsze o tym marzyłaś .- I w tym momencie tato wyjął ze swojej torby pudełeczko .
A w tym pudełeczku było to :
A mama wyjęła z drugiego pudełeczka przeróżne obramki na mój nowy telefon . Wierzę w to ,zę sobie poradzimy . I uświadomiłam sobie ,że tutaj w środku Londynu czeka nas nowe lepsze życie.
 
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
 
NO ! Kochani ! To już 2 rozdział :D Mam nadzieję ,że się spodoba :) Pisałam go dzisiaj cały dzień odkąd wróciłam ze szkoły :D Next 10 komentarzy ! <3 Dziękuję za 47 wejść <3








 




1 komentarz: